czwartek, 9 stycznia 2014

Mateusz Żukowski

Zaginął 26 maja 2007 r.  w Ujazdowie woj. lubelskie Polska. Miał wtedy 10 lat.
Wyszedł z domu nad rzekę pobawić się z kolegami. 
Tamci do swych domów szczęśliwie wrócili, tylko nie Mateusz. Jego rzeczy znaleziono schowane nad rzeką w głębokich pokrzywach. Od tamtej pory rodzina nieustannie prowadzi poszukiwania, na wszelkie możliwe sposoby. 

Nigdy nie znaleziono ciała Mateusza a cała sprawa zaginięcia jest bardzo niejasna. Uwielbiał łowić z ojcem ryby, ale bał się wręcz panicznie wody. W dniu zaginięcia też mieli jechać wędkować około godz. 16:00. Chłopiec wyszedł z kolegami około 15:00. Kiedy nie wrócił do domu, ojciec pomyślał, że woli się bawić, więc pojechał sam. Po powrocie około 21:00 okazało się, że Mateusza nie ma w domu. 


Rodzice rozpoczęli poszukiwania, najpierw  wypytali chłopców, z którymi wtedy się bawił, przeszukali miejsca, w których mógł być, potem zawiadomiono policję, użyto psa tropiącego, który zaprowadził ich nad rzekę i odnalazł rzeczy chłopca.  Rzeka została przeszukana przez płetwonurków wiele razy,  sprowadzono psa do wyszukiwania zapachu zwłok ludzkich, użyto echosondy i kamer termowizyjnych, udało się nawet załatwić specjalny sonar. Wszystko na nic. Gdyby utonął, ciało na pewno już zostałoby znalezione.

Progresja wiekowa Mateusz 


Zrozpaczona rodzina szukała pomocy wszędzie, gdzie było to możliwe, dzięki nim zaginięcie Mateusza jest tak mocno nagłośnione. Sprawdzali każdy sygnał, jaki dostawali, radzili się jasnowidzów.
Rodzice, wierzą, że ich syn żyje, że ktoś go uprowadził i najprawdopodobniej wywiózł za granicę do Niemiec. Mają też zastrzeżenia, co do działań policji. Chłopcy, z którymi był wtedy Mateusz wielokrotnie zmieniali zeznania, nigdy nie użyto wobec nich wariografu (najpierw ze względu na młody wiek, później stwierdzono, że byli przesłuchiwani wobec psychologa i to jest wiarygodne). "... Nie przesłuchano wszystkich świadków, mało tego – zagubiono nawet próbki badań DNA z ubrań Mateuszka. Moim zdaniem śledztwo od początku było prowadzone nierzetelnie i nieudolnie, a policja źle zbierała dowody i zbyt opieszale podchodziła do sprawy" – żali się Andrzej Żukowski.

Jak długo rodzina musi jeszcze zmagać się z poszukiwaniami i jak wiele jeszcze łez wylać nim dowiedzą się prawdy o synu?
W życiu każdego rodzica, przychodzi taki moment, że chce się już wiedzieć, czy dziecko żyje czy nie. Bezsilność jest straszna i wyniszczająca.

Jeśli możesz pomóc w poszukiwaniach albo posiadasz jakiekolwiek informacje o zaginionym prosimy o kontakt z policją. Można też anonimowo zostawić wiadomość w blogu. 














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz